Kolejny rok czekasz na „Kevin sam w domu”? A może masz już dość młodzieńca, który wpada w tarapaty, kiedy rodzina zostawia go samego w święta (sic!)? Moim tegorocznym faworytem jest film „Białe Boże Narodzenie” z 1954 roku. Jeśli jeszcze go nie widzieliście, gorąco polecam, jako fantastyczną alternatywę dla Kevina! ;) Prawdziwa magia kina polega na tym, że widz nie zastanawia się nad różnicą wieku między aktorami, nie widzi różnicy …
